Historia o tym, jak dużej spółce i znanej influencerce Yokompresy spodobały się za bardzo

Jak myślisz, jaka byłaby Twoja reakcja, gdyby ktoś zlekceważył twoją pracę i wziął sobie jej efekty? 

W moim przypadku okazało się, że gdy na ekranie komputera zobaczyłam reklamę produktu łudząco podobnego do tego, który tworzyłam z sercem przez ostatnie lata, poczułam się jak po czołowym zderzeniu z tramwajem: kompletny szok, bezsilność i mnóstwo łez.

Tak wyglądały pierwsze dwa tygodnie po tym, gdy odkryłam na rynku termofor, który w moim odczuciu opiera się na tym samym kształcie co mój zarejestrowany wzór przemysłowy — kształcie Yokompresu. Wprowadziła go duża spółka, właściciel jednej z bardziej rozpoznawalnych marek oferujących produkty dla kobiet w ciąży i połogu. Moje zaskoczenie było tym większe, gdy zapoznałam się z opisami, klimatem i całą ideą tego „drugiego termoforu”, ponieważ wszystko wydało się być niepokojąco znajome.

Ale po tych dniach niepewności przyszło zdecydowane: „Nie no, czekaj. TO JEST MOJE”. Przecież mam zarejestrowany w 2022 roku wzór przemysłowy, który chroni kształt mojego produktu, a moją pracę chronią także prawa autorskie i przepisy o uczciwej konkurencji. Postanowiłam więc zadbać o siebie, o mój projekt i o społeczność, która wspiera Yokompresy od pierwszego dnia.

Akt 1: Pewnego dnia powstał Yokompres.

Yokompresy zaczęłam tworzyć z bardzo konkretną misją: otulać naturalnym ciepłem i pomagać w budowaniu nawyku dbania o własny komfort.

Yokompres to naturalny termofor z pestek wiśni, który zaprojektowałam tak, aby idealnie dopasowywał się do ciała. Jego kształt inspirowany macicą powstał z myślą o osobach menstruujących i ich okresowościach, czyli różnorodnych przyczynach dyskomfortu menstruacyjnego. Dla mnie to nabrzmienie, obciążenie, drażliwość i skurcze, dla innych coś zupełnie innego. Właśnie dlatego stworzyłam Yokompres – jako odpowiedź na realne potrzeby.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o całym projekcie, możesz zajrzeć tutaj:
👉 Dlaczego powstał Yokompres – termofor inspirowany macicą – i komu może się przydać?

Od 2021 roku rozwijałam ten projekt, nadając mu obecny kształt – nie tylko dosłownie, ale też w sensie idei, którą za sobą niesie. Zupełnie sama wymyśliłam nazwę, zaprojektowałam logo, nauczyłam się obsługi maszyny do szycia oraz tego, jak postawić stronę i sklep internetowy.

Własnoręcznie stempluję metki czy wycinam materiał. Po prostu każdy termofor, który szyję, traktuję jak prezent dla przyjaciółki. Coś, co ma przynosić ulgę, otulać, dawać ciepło – nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie.

Testowałam różne materiały, wypełnienia i sposoby użytkowania. Bo choć Yokompres powstał z myślą o menstruacji, to w trakcie współpracy z różnymi ekspertkami, fundacjami i społecznościami odkryłam, że może dawać ukojenie także:
💛 w połogu,
💛 przy trudnościach seksuologicznych,
💛 w momentach związanych z akceptacją ciała,
💛 przy doświadczaniu straty.

Od samego początku Yokompresy miały być czymś więcej niż produktem. To była przestrzeń do dzielenia się ciepłem – ręcznie szytym, świadomie zaprojektowanym i tworzonym z troską.

Jako, że sam pomysł na termofor w takim kształcie był oryginalny i nowy, zdecydowałam się go chronić prawnie. W 2022 roku zarejestrowałam wzór przemysłowy w Europejskim Urzędzie ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) pod numerem RCD.015003962-0001.

Wzór przemysłowy (nazywany też wzorem wspólnotowym na terenie UE) to ochrona zewnętrznego wyglądu produktu, obejmująca m.in. cechy linii, konturów czy kształtu.

Wzór przemysłowy mojego produktu został zarejestrowany w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) pod numerem RCD.015003962-0001, z datą pierwszeństwa od dnia 22 listopada 2022 r., w klasach 07.99 oraz 24.04 klasyfikacji lokarneńskiej, obejmujących Termofory” oraz Kompresy medyczne”.

Na podstawie tej rejestracji przysługuje mi wyłączne prawo do korzystania z mojego wzoru i, co do zasady, do sprzeciwiania się używaniu przez inne podmioty wzoru, który nie wywołuje odmiennego ogólnego wrażenia — bez mojej zgody. Ochrona wzoru obejmuje m.in. wytwarzanie, oferowanie i wprowadzanie do obrotu produktów, w których taki wzór jest zawarty lub zastosowany.

§ Dostęp do pełnych danych bibliograficznych pod adresem: https://euipo.europa.eu/eSearch/#details/designs/015003962-0001 

Zdjęcia pochodzą ze strony
www.yokompresy.pl/instrukcja

Akt 2: Spółce Top Sale Sp. z o.o. taki pomysł się bardzo spodobał. 

Niestety, jak już wiesz, w ubiegłym roku odkryłam, że na rynku pojawił się produkt marki Cherry Life, który w moim odczuciu do złudzenia przypomina Yokompres. To, co zobaczyłam, to „Kompres Wiśniowe Drzewko” — termofor na okres w kształcie inspirowanym macicą, z pestkami wiśni w środku. Brzmi znajomo? Dla mnie aż za bardzo. Bo choć nazwa jest inna, oba wzory dzielą według mnie tę samą bazę: pionowy trzon i poszerzającą się górną część. Gdy nakładam je na siebie, dolna część ich produktu praktycznie pokrywa się z moim kształtem.

Kluczowe elementy mojego projektu — kształt obejmujący brzuch i krocze, idea termoforu inspirowanego macicą, dopasowanie do potrzeb ciała (zwłaszcza kobiecego) — to dla mnie cechy, które uczyniły Yokompres wyjątkowym. I to właśnie je odnajduję w produkcie „Kompres Wiśniowe Drzewko”. Z mojej perspektywy to po prostu ten sam pomysł na formę.

Zdjęcia pochodzą ze strony www.cherrylife.eu
[dostęp 1.03.2025]

 
✴️ Wzór przemysłowy
– jako właścicielka zarejestrowanego wzoru mam, co do zasady, wyłączne prawo do korzystania z niego i do sprzeciwiania się używaniu przez inne podmioty formy, która nie wywołuje odmiennego ogólnego wrażenia — bez mojej zgody.

Art. 19 Rozporządzenia Rady (WE) nr 6/2002 z dnia 12 grudnia 2001 r. w sprawie wzorów wspólnotowych:

„Zarejestrowany wzór wspólnotowy przyznaje jego właścicielowi wyłączne prawo do jego używania i zakazywania osobom trzecim jego używania, które nie mają jego zgody. Wyżej wymienione używanie obejmuje, w szczególności, wytwarzanie, oferowanie, wprowadzanie do obrotu, import, eksport lub używanie produktu, w którym wzór jest zawarty bądź zastosowany, lub składowanie takiego produktu w tych celach.”

  
✴️ Prawo autorskie
– wierzę, że mój projekt, a w mojej ocenie nawet sam kształt Yokompresu, jako przejaw twórczej pracy może być chroniony jako utwór. Ustawa wprost wymienia wśród utworów wzornictwo przemysłowe. Moje autorstwo było publicznie znane od momentu wprowadzenia Yokompresu na rynek — na dwa lata przed pojawieniem się marki Cherry Life.

Art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83, z późn. zm.).

1.  Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).
2.  W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory (…) wzornictwa przemysłowego;
(…)
4.  Ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności.

  
✴️Uczciwa konkurencja
– szczerze boję się, że ktoś pomyli oba produkty albo uzna termofor Cherry Life za jakąś wersję Yokompresu. Dla mnie są na tyle podobne, że ta myśl naprawdę nie daje mi spokoju. Nie mnie to przesądzać. Ale prawo takie sytuacje przewiduje — oto odpowiednie przepisy:

Art. 3 ust.1 i 2 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U. 2022, poz. 1233):

„1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.
2. Czynami nieuczciwej konkurencji są w szczególności: (…) naśladownictwo produktów, pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie.”

Art. 13 ust.1 tej samej ustawy:

„Czynem nieuczciwej konkurencji jest naśladowanie gotowego produktu, polegające na tym, że za pomocą technicznych środków reprodukcji jest kopiowana zewnętrzna postać produktu, jeżeli może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu.”

⚠️Wezwanie do zaprzestania naruszeń

17 kwietnia 2024 roku razem z rzeczniczką patentową, która mnie wspiera (❤), wysłałyśmy do spółki Top Sale oficjalne pismo. Opisałyśmy w nim, dlaczego w mojej ocenie ich produkt wkracza w obszar chroniony moim wzorem przemysłowym, prawami autorskimi i zasadami uczciwej konkurencji. Nie pisałam go w gniewie. Wyciągnęłam rękę i zaproponowałam, żebyśmy rozwiązali to po ludzku, polubownie.

I tu jest rzecz, z którą najtrudniej mi się pogodzić. Na tę propozycję nie dostałam żadnej odpowiedzi.
Ani słowa.
Ani „przyjrzymy się temu”, ani „nie zgadzamy się i oto dlaczego”.
Nic.

Bo widzisz, można się nie zgadzać. Można uważać, że nie mam racji, i napisać mi to wprost. Z tym bym sobie poradziła. Myślę, że gdyby ktoś zgłosił mi poważną wątpliwość co do mojej działalności, potraktowałabym to jako sprawę, na którą trzeba odpowiedzieć. Choćby po to, żeby wyjaśnić nieporozumienie albo przedstawić swój punkt widzenia. Dla mnie to po prostu kwestia zwykłej biznesowej przyzwoitości. Tymczasem w odpowiedzi na próbę rozmowy dostałam ciszę.

To milczenie odebrałam inaczej niż brak czasu czy przeoczenie. Odebrałam je jako sygnał, że moją pracę, i mnie, można po prostu pominąć. Że jednoosobowa pracownia, w której własnoręcznie stempluję metki i wycinam materiał, jest na tyle mała, że nie warto nawet odpisać.

Patrzę na ich produkt i widzę swój pomysł

Najtrudniejsze jest dla mnie to, że im dłużej patrzę na ten produkt, tym mniej widzę w nim czegoś naprawdę nowego. Widzę formę, którą znam na wylot, bo sama ją wymyśliłam, dopracowywałam przez prototypy i szyję od lat. Powiem wprost: kiedy na to patrzę, widzę swój Yokompres z daszkiem. Dla mnie wygląda to jak wariant mojego termoforu, a nie osobny, nowy pomysł.

A jednak w materiałach sprzedażowych pojawia się sugestia, że to coś zupełnie nowego. Czytam na przykład, że „Kompres Wiśniowe Drzewko” ma kształt macicy „powiększony o część brzucha”. Mnie to nie przekonuje. Przecież macica znajduje się w brzuchu, a mój Yokompres od samego początku obejmował krocze, brzuch i podbrzusze. Trudno mi uwierzyć, że dorysowanie kawałka brzucha czyni z tego nowy pomysł.

Mam podobne odczucie przy nazewnictwie. Raz produkt opisywany jest jako „drzewko”, chwilę później wraca opis odwołujący się do macicy. Dla mnie te dwie opowieści się nie spinają i trudno mi odczytać to inaczej niż jako rozmywanie przekazu.

Rozumiem, że można dodać przeszycia, zmienić fakturę, nazwać kształt „drzewkiem”. Ale w moim odczuciu to wszystko nie zmienia istoty rzeczy. Kiedy odejmę te dodatki, wciąż widzę ten sam pomysł i tę samą formę, które stworzyłam.

Dlaczego trudno mi uwierzyć w przypadek?

Bo podobieństwa, chociażby w komunikacji produktu, są dla mnie naprawdę uderzające. Nie analizuję tutaj całej komunikacji Yokompresów, artykułów branżowych, współprac, działań edukacyjnych ani późniejszych publikacji. Pokazuję wyłącznie niewielką, wczesną próbkę treści promowanych na Instagramie, które zamieściłam na długo przed pojawieniem się marki Cherry Life na rynku.

Już taka ograniczona próbka zawiera powtarzające się elementy, które później pojawiają się w komunikacji marki Cherry Life — zarówno w warstwie wizualnej (kształt produktu), funkcjonalnej (sposób jego użycia), jak i językowej (narracja o kobiecości, alternatywie dla gumowych termoforów, „naturalności”, magazynowaniu ciepła przez pestki wiśni czy procesie testowania prototypów).

A jest to zaledwie minimalny wycinek:

Yokompresy: „Potrzebowałam termofora (…) który ogrzeje moje podbrzusze oraz krocze jednocześnie – więc zdecydowałam się taki stworzyć!”
Cherry Life: „Kształt i model jest tak skonstruowany, aby działał na okolice podbrzusza i brzucha kobiety.”
———————————–

Yokompresy: „Pestki wiśni to ekologiczna i bezpieczna alternatywa gumowego termofora napełnianego wodą.”
Cherry Life: „Termofor z pestek wiśni (…) staje się najlepszą alternatywą dla tradycyjnych wariantów na wodę.”
———————————–

Yokompresy: „Nagrzane działają jak termofor, schłodzone stają się kompresem.”
Cherry Life: „Nagrzane działają jak termofor. Schłodzone stają się kompresem.”
———————————–

Yokompresy: „Pestki wiśni mają moc magazynowania i oddawania ciepła…”
Cherry Life: „pestki wiśni mają zdolność magazynowania i oddawania temperatury.”
———————————–

Yokompresy: „Przyłożony do brzucha przynosi ulgę podczas bolesnego okresu, wspiera kobiety po porodzie i pomaga w dolegliwościach układu moczowego oraz trawiennego.”
Cherry Life: „Przynosi ulgę podczas bolesnych miesiączek, ma dobroczynne działanie kojące na dolegliwości układu moczowego oraz rozrodczego. Jest pomocny także przy problemach gastrycznych (…)”
———————————–

Yokompresy: „Został on zainspirowany macicą…”
Cherry Life: „Kształt inspirowany jest macicą (…)”
———————————–

Yokompresy: „Naturalny kompres w kształcie macicy 🧡 (…) I tak właśnie powstał pomysł na ten maciczny kształt.”
Cherry Life: „Kompres Cherry life ma kształt macicy (…) – jest to kształt, którego brakowało na rynku.”
———————————–

Yokompresy: „Termofor zaprojektowany z myślą o kobietach ♀️ i nie tylko…”
Cherry Life: „Drzewko to kształt stworzony specjalnie z myślą o kobietach.”
———————————–

Yokompresy: „…potrzebowałam termofora, który dopasuje się do mnie podczas okresu…”
Cherry Life: „…stworzyliśmy specjalny termofor z pestek wiśni dla kobiet z bolesnymi miesi@czkami!”
———————————–

Yokompresy: „Nie mówiąc już o tym, że idealnie pasuje również na kark czy lędźwie.”
Cherry Life: „Nasz kultowy termofor w kształcie drzewka polecany na: (…) bóle odcinka lędźwiowego kręgosłupa.”
———————————–

Yokompresy: „Można przykładać go na ciepło i zimno.”
Cherry Life: „Na ciepło🌡️lub na zimno❄️.”
———————————–

Yokompresy: „Krój i waga Yokompresu nie są przypadkowe. (…) uszyłam kilka prototypów i opracowałam najlepsze proporcje.”
Cherry Life: „Testowaliśmy i korygowaliśmy rozmiar, żeby był jak najbardziej komfortowy dla Was.”

———————————–

Yokompresy: „Każdy ma prawo czuć się komfortowo”
Cherry Life: „Każdy zasługuje na relaks”

 

Treści pochodzą ze strony www.cherrylife.eu oraz postów na Instagramie Cherry Life
[dostęp 1.03.2025]

Akt 3: Wystarczyło rozpocząć szeroką kampanię sprzedażową

Z czasem zaczęłam widzieć sporny produkt nie tylko w sklepie, ale i w reklamach. W materiałach promocyjnych przedstawiano go jako „przełom” i „innowację w dbaniu o zdrowie menstruacyjne”, jako termofor w „unikalnym kształcie dostosowanym do kobiecego ciała”, którego „brakowało na rynku”.

Pamiętam dokładnie, co wtedy poczułam. Najpierw niedowierzanie, potem żal. Bo czytałam o „przełomie” i „unikalnym kształcie” w odniesieniu do formy, nad którą sama pracowałam od lat i którą od 2022 roku chronię jako swój zarejestrowany wzór. Dla mnie to nie był żaden przełom. To było patrzenie, jak coś, co stworzyłam, ktoś inny opowiada jako swoje nowatorskie odkrycie.

I właśnie wtedy najmocniej zrozumiałam, z czym tak naprawdę się mierzę. Bo nie chodziło o jeden produkt na półce. Po drugiej stronie był cały mechanizm: spółka z budżetem, zapleczem i zasięgami, a wokół niej osoby z autorytetem i dużymi społecznościami, które firmowały ten produkt swoją twarzą i swoją wiarygodnością. Każde takie polecenie, każda reklama z rozpoznawalną twarzą budowała wrażenie, że to oni są autorami pomysłu na „specjalny termofor z pestek wiśni”.

Po przeciwnej stronie jestem ja. Jedna osoba, która sama projektuje, sama szyje, sama pakuje i sama, wieczorami, po skończonej pracy, próbuje upomnieć się o swój pomysł. Nie mam działu prawnego na etacie ani budżetu na kampanie, które dotrą do tysięcy osób w kilka dni. Mam swoją pracę, swoje pierwszeństwo i przekonanie, że nie zrobiłam nic, czego musiałabym się wstydzić.

I właśnie dlatego się nie poddaję. Nie dlatego, że mam najwięcej siły czy najgłośniejszy głos, ale dlatego, że to jest efekt mojej pracy i mam pełne prawo o niego walczyć. Korzystam ze wszystkich środków, które mi przysługują. Bo nie zgadzam się na to, żeby granie nie fair stawało się normą. Moja praca jest ważna i nie pozwolę potraktować jej jak czegoś, czego nie warto zauważyć.