co to jest pochwica

Pochwica to wieczna zima w ciele – jak o siebie zadbać, aby te lody puściły?

Uważam, że otwartość na rozmowę o zdrowiu seksualnym jest niezwykle istotna. Jednak niektóre tematy wciąż tkwią w cieniu, przysłaniane przez tabu, poczucie osamotnienia, lęk i nieświadomość. Jednym z tych delikatnych zagadnień jest pochwica – dysfunkcja, która może znacząco wpływać na życie osób, które zmagają się z jej objawami.

Zapraszam cię do przeczytania inspirującej rozmowy z jedną z bohaterek, która przez lata zmagała się z pochwicą, lecz dziś stanowi źródło wsparcia dla innych kobiet w podobnej sytuacji. Karolina, czyli Asystentka Samouzdrowienia przybliży nam wyzwania, z jakimi się zmierzyła, i podpowie, jak udało jej się odbudować swoją relację z ciałem. 

W trakcie tej rozmowy poruszymy tematy tabu, ale także rzucimy świeże spojrzenie na edukację seksualną oraz drogę do akceptacji i miłości własnego ciała. Bez wątpienia, ta historia jest nie tylko o leczeniu pochwicy, ale także o odnajdywaniu drogi do samej siebie i rozgrzewaniu tego, co wydawało się być wieczną zmarzliną.

Na początku najprościej jak się da o tym, czym jest pochwica:

Pochwica to zaburzenie, w którym mięśnie pochwy oraz dna miednicy mimowolnie kurczą się, co sprawia, że jakakolwiek penetracja staje się niemożliwa lub utrudniona. Osoby z pochwicą doświadczają bolesnych i trudnych do kontrolowania skurczów, co może wymagać kompleksowego leczenia obejmującego aspekty fizyczne, psychologiczne i seksuologiczne. Jeżeli obserwujesz u siebie objawy podobne do pochwicy pamiętaj, aby w pierwszej kolejności skonsultować się z fizjoterapeutą uroginekologicznym i opowiedzieć mu/jej o swoich obawach.

✴️ Jaka jest Twoja definicja pochwicy?

Pochwica przejawia się bardzo małym wejściem do pochwy (ujściem pochwy), którego powodem są ściśnięte mięśnie. To ściśnięcie może występować cały czas, a może się pojawiać sytuacyjnie (nie tylko podczas współżycia, ale również podczas próby aplikacji tamponu czy badania ginekologicznego). Z tego powodu jakakolwiek penetracja jest bolesna, ponieważ mięśnie nie są rozluźnione i elastyczne (często również nie są odpowiednio odżywione). Kobieta nie wymyśla tego bólu! Osobiście uważam, że wszystkie teorie na temat pochwicy z czasów przed fizjoterapią uroginekologiczną powinno się obecnie zanegować. Badania zostały bowiem przeprowadzane wg następującego schematu: kobiety były badane przez ginekologów, a jeśli ci nie znaleźli żadnych wad w budowie narządów rodnych, to kierowano je do psychoterapeutów-seksuologów lub psychiatrów zakładając, że źródło blokady jest w głowie. Problem polega na tym, że mięśnie dna miednicy oraz inne mięśnie naszego ciała często nie są przedmiotem badania ginekologicznego. I właśnie temu kluczowemu aspektowi całej dolegliwości nie poświęcano do tej pory wystarczająco dużo uwagi. Zamiast tego stworzono wg mnie zbyt wiele teorii dotyczących psychiki tych kobiet, często zupełnie niepotrzebnie obarczających je jeszcze większą odpowiedzialnością. Wszystkie te teorie zakładały jakiś problem z seksualnością, podczas gdy przyczyna może być zupełnie inna. Nasze ciała to system naczyń połączonych – mięśnie, powięzi, oddech nie pracują w oderwaniu od siebie, a ten aspekt dotychczasowe publikacje na temat pochwicy pomijały.

✴️ Co rozumiesz przez pojęcie, że “pochwica to wieczna zima”? Czy według Ciebie pochwica ma związek z tym, jaką mamy relację z własnym ciałem?

To określenie zapożyczyłam z tradycyjnej medycyny chińskiej. W kontekście pochwicy obejmuje ono wiele aspektów i można interpretować to wielorako. Kobieta martwi się, wstydzi, czuje, że jej ciało robi coś wbrew niej. Szuka pomocy u różnych specjalistów, ale często oni nie mają pomysłu na leczenie lub trwa ono długo i nie przynosi efektów. Kobieta jest smutna, może pojawić się depresja. Jeśli pójdzie do psychiatry, dostanie leki. Jeśli od dłuższego czasu chodzi do lekarzy, to wchodzi w rolę pacjentki, której inni tłumaczą sygnały z jej ciała. To prosta droga do utracenia połączenia ze swoim ciałem. Podam swój przykład – z dzisiejszej perspektywy oczywiste jest dla mnie, że miałam bardzo napięte mięśnie całego ciała. Nie trzeba było szukać przyczyny tego spięcia, tylko się nim zająć poprzez różnego rodzaju ćwiczenia i zabiegi. W tamtych czasach nie mogłam jednak liczyć na wsparcie fizjoterapeutek uroginekologicznych, a moja świadomość ciała była żadna. Z tego powody gdy każdy z kilkunastu ginekologów mówił, że moja budowa jest prawidłowa, to szłam za ogólnie przyjętą narracją, że w to moja psychika blokuje te obszary. Podejmowała więc próby terapii seksuologicznej, która jednak w praktyce okazywała się pomyłką. Czy w związku z tym odradzam wizytę u ginekologa, seksuologa, psychoterapeuty? Nie, bo można dobrze trafić i dana osoba powie nam coś odkrywczego, co pomoże. Nie można jednak uznawać, że te osoby wiedzą wszystko o tej dolegliwości, bo tak nie jest. Część nie wie nic i najlepiej byłoby, gdyby otwarcie to powiedzieli pacjentce i np. odesłali ją do kogoś innego. Część coś wie, ale wiedzę tę czerpią z tych starych badań, przeprowadzonych w innych realiach na małej liczbie par. Kobieta mająca taki problem powinna więc traktować te wizyty jako konsultacje wspomagające, ale jednocześnie nie tracić zaufania do samej siebie, swoich odczuć i swojej intuicji.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Asystentka Samouzdrowienia| Zdrowa kobiecość (@asystentkasamouzdrowienia)

✴️ W jaki sposób możemy naprawiać tę relację i wracać do swojego ciała? Czy istnieją konkretne techniki, terapie czy strategie, które pomogły Ci w procesie akceptacji i pozytywnej relacji z własnym ciałem?

Moja historia jest długa i skomplikowana. Częściowo opisuję ją w swoim e-booku, na profilu na Instagramie i chcę to także zrobić w podcaście. Streszczenie tego w kilku zdaniach nie jest możliwe. Na pewno kluczowy jest dotyk, dlatego zawsze będę polecać masaż. Niezbędny jest też ruch – wszystkie dziewczyny, które konsultowałam (oraz ja sama kiedyś) nie uprawiały sportu i miały siedzący tryb życia. To nie jest dobre dla mięśni dna miednicy. Mnie najbardziej pomogło bieganie. Wiem jednak, że nie zaczęłabym biegać, gdyby ktoś powiedział mi: zacznij biegać. W tamtym momencie mojego życia była to dla mnie forma emocjonalnego oczyszczania na bieżąco. Nie zastanawiałam się, jakie efekty to przyniesie (a zrobiło ogrom dobrego dla moich mięśni), po prostu musiałam to wszystko wybiegać.

✴️ Jakie trzy rady dałabyś dawnej sobie – tej dziewczynie, która zmagała się z problemem pochwicy i nie wiedziała, jak i gdzie powinna się z nim zgłosić?

  • Spisz wszystkie objawy po kolei oraz dopisz przy nich okoliczności, w jakich się pojawiły (to robię z klientkami na spotkaniach indywidualnych).
  • Skupiaj się na faktach (ciało), a nie opiniach innych ludzi.
  • W oparciu o to oraz swoją intuicję podejmuj kolejne kroki.

✴️ Jak uważasz, co powstrzymuje osoby z pochwicą przed szukaniem pomocy? Z jakimi przeszkodami się najczęściej spotykają?

Na samym początku, kiedy wiedzą o tym tylko one i partner, problemem jest wstyd. Później mogą się bać wizyty u ginekologa. Kiedy się na nią zdecydują, może być różnie. Ginekolog może udzielić im cennych wskazówek i skierować do fizjoterapeutki uroginekologicznej. Ale może też zrobić to, co zrobiła moja ginekolog – zbadać na siłę usg. Ja dopiero po tej wizycie zaczęłam się bać. Dlatego przy każdej okazji powtarzam – badanie na siłę to błąd w sztuce, który nie powinien mieć miejsca i obecnie nazywa się przemocą ginekologiczną. W wypadku pochwicy wywołuje to odwrotny do zamierzonego efekt – mięśnie jeszcze bardziej się spinają i bronią. Należy zatem wyraźnie zaznaczyć, że nie zgadzasz się na usg przezpochwowe. Zamiast niego można wykonać usg przez powłoki brzuszne. Jeśli bardzo boisz się wizyty u ginekologa, pójdź do fizjoterapeutki uroginekologicznej. Ona oceni stan Twoich mięśni, udzieli wskazówek, pokaże ćwiczenia i dzięki temu na wizytę do ginekologa pójdziesz już pewniejsza siebie.

Pochwica – jak się odmrozić po wiecznej zimie?

Słuchając wypowiedzi osób, które zmagają się z pochwicą, często pojawia się żal do własnego ciała lub przekonanie, że to jest zepsute. To z kolei prowokuje do walki ze swoim organizmem, która może przynieść odwrotny skutek do zamierzonego. Kluczem staje się słuchanie własnego ciała, otaczanie go ciepłem i łagodnością – zamiast brać się w garść, weź się w ramiona!

o YOKO

Wymyśliłam, zaprojektowałam i tworzę naturalne termofory z pestek wiśni w idealnym kształcie. Dopasowują się do ciała i przynoszą ulgę dokładnie tam, gdzie trzeba :)